Od oszczędzania do przedsiębiorczości

1.Przykład rodzica

Zacznijmy od kwestii fundamentalnej. Czy Wy, drodzy rodzice potraficie w rozsądny sposób gospodarować swoimi finansami? Zastanówcie się, planujecie swój budżet? Czy zdarza Wam się kupić fajny gadżet za ostatnie pieniądze? Czy kupujecie wiele rzeczy pod wpływem chwili? Czy posiadacie konto oszczędnościowe, lokatę lub po prostu macie pieniądze odłożone na czarną godzinę? Jeśli czujecie, że pieniądze wymykają się spod kontroli, możecie edukować się i wdrażać zmiany wspólnie z dzieckiem. W końcu na naukę nigdy nie jest za późno!

Pamiętajcie, że świadomy rodzic, to świadome dziecko. Jeśli sami nie potraficie opanować uciekających pieniędzy, będzie Wam trudno się respektować od dziecka zasady, których nie przestrzegacie. Mały obserwator prędzej czy później podniesie bunt, a nauka pójdzie w las.

Nauka oszczędzania ma być cenną lekcją, która pozwoli dziecku w przyszłości osiągnąć niezależność  i mądrość finansową.

2.Rozmowa to podstawa

To kolejna podstawowa zasada, którą czasem ignorujemy. Skąd się biorą nasze obawy? Po części nie wierzymy, że dziecko jest w stanie zrozumieć pewnie abstrakcyjne pojęcia związane z finansami. Czasem też po prostu boimy się rozmowy z tym małym człowieczkiem, który jest ciekawski i lubi nas zarzucać gradem pytań.

Pewnie każdy z was był chociaż raz w życiu świadkiem sklepowej rozpaczy malucha, który pragnie mieć coś tak bardzo, że wymusza na rodzicach zakup płaczem i tupaniem, lub po raz setny wkłada do koszyka ciastka, zupełnie nie bacząc na tłumaczenia dorosłych. Jeśli dziecko nie pojmie, że karta płatnicza nie jest magicznym przedmiotem, nie dowie się na czym polega idea pieniądza i wreszcie, że rodzice pracują i opłacają mnóstwo rzeczy, prędkie tłumaczenie w sklepowej alejce może okazać się bezskuteczne. Ale samo przedstawienie teorii, nawet w atrakcyjnej formie, to wciąż za mało.

Rozmowy prawdopodobnie nie będą miały końca. Będą od was wymagały odpowiedniej dozy empatii i wyrozumiałości. Niekiedy przecież nawet my – dorośli, jesteśmy zagubieni w ogromnych galeriach handlowych i supermarketach. Czy nie zdarza nam się czasem ulec chwilowej zachciance, która na równie krótki moment poprawi nasz nastrój? Nie wrzucamy do koszyka czegoś, czego nie zaplanowaliśmy? Celem edukacji finansowej nie jest zapewnienie sobie spokoju podczas zakupów. Ważne, byśmy dążyli do wiedzy i samoświadomości finansowej  i tym zarażali nasze pociechy. Żyjemy w rzeczywistości konsumpcji. Rodzic ma przed sobą odpowiedzialne zadanie poprowadzenia przez nią swojego dziecka.

3. Edukacyjna książka do poduchy

Na szczęście powstaje coraz więcej książek dla dzieci, których temat dotyczy finansów. Fabularyzowana opowiastka, ozdobiona na dodatek pięknymi ilustracjami, jest idealnym sposobem na przemycenie do codzienności waszych pociech edukacyjnych treści.

Dzieciaki będą chłonęły przygody bohaterów, a wraz z nimi wartościową wiedzę. Będąc pod wpływem inspirujących historii, zechcą naśladować zachowania postaci z bajek i książek. Jednak to od rodziców zależy, czy zapał ten zostanie podtrzymany, czy też rozpłynie się wraz z następną ciekawą bajką.

Jakie książki warto zobaczyć? Możecie sięgnąć po bezpłatny e-book „Przewodnik po oszczędzaniu”, który otrzymywali w drukowanej wersji uczniowie uczestniczący w projekcie “Kokosza, grosz do grosza!”. To krótki poradnik dla najmłodszych, dzięki któremu dziecko pozna podstawowe pojęcia związane z pieniędzmi i odnajdzie dawkę motywacji do oszczędzania. Będziecie mogli wspólnie wydrukować zamieszczoną w “Przewodniku…” listę celów i zaplanować, na co zostaną wydane dziecięce oszczędności.

Serca dzieci podbiły takie książeczki, jak „Basia i pieniądze” autorstwa Zofii Staneckiej z pięknymi ilustracjami Marianny Oklejak, czy „Julek i dziura w budżecie” Sylwii Wojciechowskiej i Marioli Dzik.

Rodzic, który chciałby poprawić swoje kompetencje i poszerzyć zasób wiedzy, jako nauczyciela i przewodnika po świecie finansów, może zaopatrzyć się we własną książkę, np. “Dzieci mądre finansowo. Jak wychować następne pokolenie, by wygrywało w sferze finansów” autorstwa Dave’a Ramsey’a.

4. Stara, dobra skarbonka

Pewnie większość z Was, w pewnym momencie dzieciństwa, otrzymało w prezencie od rodziców lub dziadków skarbonkę. Być może była to popularna świnka lub jabłuszko, z którego wyskakiwał zachłanny robaczek i pobierał do środka monetę. Chociaż ja miałam też skarbonkę-telefon, z prawdziwą słuchawką na kabelku! Pamiętacie tę ekscytację, pierwsze wrzucane grosiki, pobrzękiwanie znajdującymi się w środku monetami?

Skarbonka jest idealną pomocą do wprowadzenia dziecka w świat finansów. Maluchy cieszą się nie tylko z faktu, że zaoszczędzą pieniądze na konkretny cel. Do czasu zrealizowania pierwszego marzenia będzie to dla nich pojęcie abstrakcyjne. Na początku to rytuały związane z oszczędzaniem, sama czynność wrzucania monet do skarbonki i gromadzenia ich sprawi, że poczują swoją małą, dziecięcą misję.

A pamiętacie skarbonki, w których znajdował się jedynie otwór pozwalający wrzucić pieniążek? Gdy skarbonka zapełniła się monetami, trzeba było ją rozbić (!). Co sprytniejsi próbowali wyciągać monetki za pomocą widelca 😉. Taka skarbonka to jeszcze więcej motywacji i frajdy dla dziecka. Na jej przykładzie możecie wytłumaczyć, na czym polega lokata terminowa.

Żeby jeszcze bardziej urealnić to pojęcie, możecie dokładać do określonej przez was kwoty “odsetki”, czyli np. 1 złotych na każde odłożone 5 złotych. Dziecko będzie miało dzięki temu większą motywację do kontrolowania wydatków i zapisywania postępów.

Pomysłów na oszczędzanie do skarbonki jest jednak więcej. Popularność zyskała zasada trzech skarbonek, które można wykonać samodzielnie, np. ze słoików. Zgodnie z jej założeniem, dziecko nauczy się nie tylko oszczędzania, ale również gospodarowania otrzymywanymi pieniędzmi.

Do pierwszej skarbonki maluch może wrzucać pieniądze na bieżące wydatki. Zacznijcie od określenia, czego będą one dotyczyły – może drobnych zachcianek, np. słodyczy lub innych nieprzewidzianych zachcianek? Wasze delikatne wsparcie będzie w tych ustaleniach niezbędne. W drugiej będzie gromadzony budżet na cele i marzenia, który wymaga więcej wyrzeczeń i samodyscypliny. W trzeciej – pieniądze, którymi dziecko chce się podzielić. Wybierzcie wspólnie fundację lub stowarzyszenie, któremu Wasza pociecha zechce pomóc. Tam też mogą wędrować środki przeznaczone na prezenty dla najbliższych.

5. Kieszonkowe

Dzieci dostają pieniądze przy okazji świąt, urodzin lub nawet odwiedzin u dziadków. Jednak to kieszonkowe pełni ważną rolę w kształceniu finansowym dzieci. Stanowi ono niewielki wstęp do przyszłych wyzwań związanych z dorosłym życiem w warunkach bezpiecznych, kontrolowanych przez rodzica.

Ważne, byście nie tylko ustalali, ale też respektowali zasady i udowadniali dzieciom, że w kwestii finansów terminowość jest bardzo ważna. Do waszych zadań będzie należało dopilnowanie takich kwestii, jak: terminowość wypłaty, konsekwentne wypłacanie tej samej kwoty, pomoc w ustaleniu, na jakie wydatki zostanie przeznaczona kwota kieszonkowego. Ile, na co, kiedy? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta, bowiem jest to niezwykle indywidualna kwestia, uzależniona od waszego trybu życia i zwyczajów finansowych.

Wspomniałam już o bezpiecznej wersji lokaty. Jeśli chcecie odrobinę podnieść poprzeczkę i pozwolić dziecku empirycznie poznać wiele aspektów świata finansów, możecie zgodzić się, na udzielanie “pożyczki”, która będzie oprocentowana nieznacznie, ale w taki sposób, że dziecko to zauważy. Spłatę zobowiązania ustalicie np. podczas kolejnej wypłaty kieszonkowego.

W kolejnej części artykułu będziecie mogli przeczytać o kolejnych pięciu sposobach na edukację ekonomiczną dzieci.